czwartek, 10 marca 2016

Kotek sensoryczny

O tym jak zwykły kot został kotem sensorycznym.

Niedawno uszyłam swojego pierwszego kota. Ja pamiętacie był w różową kratę.


 Kolejny swój twór postanowiłam udoskonalić o sensory.



Kotek w paski w lewe uszko ma wbudowaną folię do pieczenia, która szeleści, kiedy się za nie trzyma. Trzeba by widzieć minę mojej spectesterki, kiedy go za nie zlapała ;-) Była zaskoczona, że mama potrafi coś innego zrobić.


W brzuszku natomiast mamy grzechotkę z plastikowego elementu z kinderniespodzianki z koralikami w środku. Zabawka więc daję nam więcej możliwości niż poprzedni kotek. Początkowo chciałam wsypać do plastikowego jajeczka groch, ale znalazłam informację, że przecież podczas prania zabawki groch się rozpuści. Cenna to była dla mnie uwaga, będę teraz o tym pamiętać, bo szczerze powiem, że wcale o tym nie pomyślałam.
Kolejny kotek jest jeszcze bardziej wypasiony, ale o tym kolejnym razem.

Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia,
Monika.

8 komentarzy:

  1. Świetny pomysł :) Kotek uroczy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne te kotki ,zachwycają kolorem i niespodziankami w brzuszku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten w różową kratkę jest mega uroczy!

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeurocze te kociaki! A zabawki sensoryczne to najlepsze gadżety dla maluchów - mój Misiek je uwielbiał! Zresztą ja też ;) Miałaś świetny pomysł i bardzo pomysłowe rozwiązanie dla grzechotki w brzuszku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bajeczny jest ten kotek. A informacja o grochu, taka logiczna a ja na to nie wpadłam.

    OdpowiedzUsuń