wtorek, 22 marca 2016

Kotek sensorek nr 2

Dzisiaj o kolejnym kotku sensorycznym. Powstał dla małej Madzi, która lada dzień wyjdzie z brzuszka mamy.


Nie, nie! To nie o tym kotku mowa, choć też dostarcza nam dużo wrażeń. Nie musicie wzywać animalsów, bo cicia ma się u nas doskonale. Na zdjęciu widzicie naszego nowego lokatora. Kot bez imienia na razie, no Maja nie może się zdecydować czy zostanie Klarą czy może Psotką. ;-)
Kotek sensoryczny oprócz grzechotki w brzuszku i szeleszczącego uszka ma również gryzak i wstążeczki do ciągnięcia.
Oto kotek dla córeczki mojej kuzynki.


Do kompletu powstają też materiałowe literki MADZIA. 

Pozdrawiam serdecznie, 
Monika.



10 komentarzy:

  1. Śliczny, a ten prawdziwy to też słodziaczek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. super pomysł na takie kotki :) I gratuluję nowego lokatora. Moja kocica dostała imię Celina :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kotki cudne i żywy i szyty :)
    Nasz też tak wyglądał w łapkach córek ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę się zdziwiłam gdy zobaczyłam żywego kotka i przeczytałam o kotku sensorycznym ale szybko doczytałam post i wszystko stało się jasne. Maluszek jest przesłodki. Uwielbiam kotki, a takie maluchy w szczególności. Kotek sensoryczny też bardzo mi się podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ahh, muszę się kiedyś nauczyć szyć! Kotek super... a ten prawdziwy - jakie maleństwo!

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczne kotki :-) I ten uszyty dla maleństwa i ten w ramionach Mai :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. :) Oba kotki są urocze :) ale wolałabym kotka pluszowego :) jakoś podrapane ręce za mną nie przemawiają :)

    OdpowiedzUsuń