wtorek, 4 września 2012

Taram tam tam!

Przedstawiam Wam mój pierwszy exploding box. Jak się podoba? zgłaszam do na wyzwanie NOWA JA w Projekcie Wagi Ciężkiej . Nowa Ja, bo:
1. to mój pierwszy exploding box,
2. ciągle się zmieniam, najpierw kochałam haft krzyżykowy, potem były robótki na drutach, bukiety Kusudama, a teraz od niedawna zakochałam się w scrapbookingu,
3. mam głowę pełną pomysłów, już myślę nad następnym boxem ;-) .






Wykorzystałam też w nim motylki specjalnie dla Viol . A ten tak mi się spodobał, że jestem już w połowie drugiego tym razem z przeznaczeniem na ślub.

Spotkała mnie dziś też niespodzianka przyszły moje zakupki ze sklepu http://sklep.scrap.com.pl/ .


Literki już oczywiście dziś wykorzystałam do jednej kartki ;-)
Dotarły też w końcu papierki z allegro.


I informacja dnia: czeka mnie zakup tapety samoprzylepnej na drzwi do łazienki i nowego zamka ;D Maja wstała dziś z łóżka i z chwilką, kiedy ja się ubierałam słyszę sobie "cyk" (dźwięk zamykanych na klucz drzwi). Przybiegam z sercem w gardle pod łazienkę, otwieram, zamknięte. Maja woła "kurcze". Ja na to: "Majusia przekręć kluczyk w drugą stronę". Majusia "cyk" i ..... drzwi zamknięte na dwa razy! Lecę po nóż, próbuję otworzyć. Dupa blada. Lecę po mamę. Mama do piwnicy po siekierkę. Walimy. Nic. Drzwi ani drgną. Mama leci po mojego kuzyna. W międzyczasie nawet 80 dziadek po udarze jak nigdy wskakuje jak sarenka po 15 schodach z śrubokrętem (a zwykle wyjście na dwór to jest już dla niego wyczyn) i ... Nic. Moja mama do Mai: "Majeczko gdzie Ty jesteś?" (głupie pytanie jak pieron). Maja na to "Tu". Dopiero Mateusz chyba po 7 walnięciu w szparę w drzwiach uwolnił Bibisia. A Bibiś z oczami wielkimi jak piłki, siedzi sobie na kibelku z założonymi nogami.  15 minut ją otwieraliśmy! Moja babcia pyta: "Bałaś się?". Maja: "Tak.", Babcia: "A kto Cię uratował?", Maja: "Mamusia!". Także mimo tego, że nie umiałam otworzyć tych drzwi i potrzebowałam do tego chłopa i tak jestem najlepsza. ;D Ale stracha mi napędziła niezłego, bo to jednak nigdy nie wiadomo co to maluchowi strzeli do głowy.  A jakbym była sama to chyba bym dzwoniła na straż pożarną. Kiedy Maja zasnęła na popołudniową drzemkę, otwieram sobie nowiny.pl, a tam artykuł, że w Rydułtowach 5-letni chłopiec wsadził głowę między szczeble w schodach i właśnie straż do wyciągała. Co za dzień... Nie tylko mój brzdąc narozrabiał.

4 komentarze:

  1. Przygoda z drzwiami :) no przynajmniej nie możesz narzekać na nudę :)
    a papiery bardzo mi się podobają i już wyobrażam sobie te wszystkie kartki i dyplomy które z nich stworzysz :):)) (30 dni)

    OdpowiedzUsuń
  2. kurcze ale przeżyłaś, braavo za stalowe nerwy mamuśku !! Co te nasze szkraby nie wymyślą achh..

    OdpowiedzUsuń
  3. sliczna praca, dziekujemy z audzial w zabawie

    OdpowiedzUsuń