sobota, 29 września 2012

W barwach jesieni

Pewnego razu na podwórku stał koszyk

Mój mały odkrywca postanowił zobaczyć co to takiego

Soczyste jabłka i bukiet w barwach jesieni 




Bukiet wędruje jako prezent ślubny. Do kompletu kończę przygotowywanie exploding boxu w tych samych kolorach ;-0

poniedziałek, 24 września 2012

Krepa 2

Pierwszy dzień w pracy i mnóstwo, mnóstwo poprawiania po dziewczynie, która pracowała tam wcześniej. Szczerze to nie wiem, kiedy okręcę ten bałagan po niej. I najgorsze jest to, że nic nie jest porządnie poukładane, a na magazynie np. mydełka w pięciu różnych miejscach leżą...

Kolejny bukiet z krepy. Od poprzedniego różni się rączką i wielkością ;-)




niedziela, 23 września 2012

Spontaniczny bukiet na zółto

W piątek dowiedziałam się, że mama będzie potrzebowała bukiet na sobotnie urodziny do koleżanki. Zabrałam się więc do pracy ochoczo! Dobrze, że kwiatki, z których go wykonałam były już dawno zrobione, ale jakoś nie miałam wcześniej weny, żeby go złożyć.




Efekt bardzo mi się podoba. 
Od jutra zaczynam nową pracę. Nie jest to zajęcie moich marzeń, ale cóż... Przynajmniej dział w sklepie fajny ;-)

środa, 19 września 2012

Bunt dwulatki i leń straszny

Moja mała 27 miesięczna dziecina od przedwczoraj nieźle się buntuje. Nie chce chodzić w południe spać, w związku z czym tak naprawdę brakuje mi czasu na tworzenie. Na szczęście wcześniej zasypia wieczorem, ale to już nie to samo. Mam nadzieję, że to tylko chwilowe i jeszcze wrócimy do czasów, kiedy Maja zasypiała koło 14.Dobra, już nie wymagam żeby spała jak kiedyś 3 godz., ale dla mojej lepszej organizacji pracy mogłaby spać chociaż godzinkę.
Kończę bukiet urodzinowy dla cioci Marysi, jest mniejszy od poprzedniego, który tak jak i ten robiłam z krepy włoskiej, ale utrzymany w tej samej kolorystyce, bo tak życzyła sobie moja mama.
A tu ja podczas pracy (dziwne, że taki porządek mam koło siebie);
Postanowiłam też pofarbować sobie sama włosy farbą z supermarketu i.... był to mój ostatni raz. Jak zwykle wyszło inaczej niż na obrazku. Nie wspomnę, że miał być blond, a wyszedł prawie czarny.... A i tak trzymałam nie 40, a 15 minut.

niedziela, 9 września 2012

Zadowolona!!!





Jak wiecie od pewnego czasu Kusudama poszła troszkę w odstawkę, bo zakochałam się w pięknych papierach do scrapbookingu. Oprócz przedstawionych już pudełek zrobiłam też kartkę urodzinową. 


Ale mi się dziś pyś śmieje ;D ;D ;D

piątek, 7 września 2012

ślubne pudełko i Candy u Agnieszki

Tak bardzo spodobało mi się robienie eksplodujących pudełek, że nie mogłam powstrzymać się przed kolejnym. Powstało głównie z materiałów i papierów kupionych na scrap.com .








Niedługo powstanie kolejne pudełko także ślubne, tyle że 50 lat później. 

Przy okazji chciałam Was zaprosić na jej Candy do Otwartej szuflady . Do wygrania fantastyczna, niezwykle precyzyjnie wykonana motylowa wycinanka. 

Przypominam też o zabawie Podaj dalej na moim blogu. Czekam jeszcze na dwie osoby, które chcą otrzymać własnoręcznie wykonany przeze mnie upominek. 



czwartek, 6 września 2012

18 one more time

Niedawno Karolina obchodziła urodzinki. Z tej też okazji był bukiecik (do zobaczenia tu ). Zrobiłam też śmieszną karteczkę 3D z kartek, które znalazłam w pudełku w piwnicy.

Skończyłam też dziś kolejne pudełko, powstały też dwie urodzinowe karteczki. 
Drzwi też uległy dziś metamorfozie. 


Zapisałam się do zabawy w Podaj Dalej. Zabawa pewnie większości jest znana, ale może znajdzie się ktoś kto jeszcze nie brał udziału albo chciałby znów ?


Zasady:

-Dla trzech pierwszych osób, które zostawią pod tym postem komentarz oraz wyrażą chęć udziału w zabawie, przygotuję ręcznie wykonane niespodziankę :)
- Na wysłanie prezentu niespodzianki mam okrągłe 365 dni, czyli cały rok,
- Zapisując się do zabawy jednocześnie ogłaszacie identyczną zabawę na Waszym blogu,
- Każda osoba może uczestniczyć trzy razy w takiej zabawie.


Jest ktoś chętny?  


wtorek, 4 września 2012

Taram tam tam!

Przedstawiam Wam mój pierwszy exploding box. Jak się podoba? zgłaszam do na wyzwanie NOWA JA w Projekcie Wagi Ciężkiej . Nowa Ja, bo:
1. to mój pierwszy exploding box,
2. ciągle się zmieniam, najpierw kochałam haft krzyżykowy, potem były robótki na drutach, bukiety Kusudama, a teraz od niedawna zakochałam się w scrapbookingu,
3. mam głowę pełną pomysłów, już myślę nad następnym boxem ;-) .






Wykorzystałam też w nim motylki specjalnie dla Viol . A ten tak mi się spodobał, że jestem już w połowie drugiego tym razem z przeznaczeniem na ślub.

Spotkała mnie dziś też niespodzianka przyszły moje zakupki ze sklepu http://sklep.scrap.com.pl/ .


Literki już oczywiście dziś wykorzystałam do jednej kartki ;-)
Dotarły też w końcu papierki z allegro.


I informacja dnia: czeka mnie zakup tapety samoprzylepnej na drzwi do łazienki i nowego zamka ;D Maja wstała dziś z łóżka i z chwilką, kiedy ja się ubierałam słyszę sobie "cyk" (dźwięk zamykanych na klucz drzwi). Przybiegam z sercem w gardle pod łazienkę, otwieram, zamknięte. Maja woła "kurcze". Ja na to: "Majusia przekręć kluczyk w drugą stronę". Majusia "cyk" i ..... drzwi zamknięte na dwa razy! Lecę po nóż, próbuję otworzyć. Dupa blada. Lecę po mamę. Mama do piwnicy po siekierkę. Walimy. Nic. Drzwi ani drgną. Mama leci po mojego kuzyna. W międzyczasie nawet 80 dziadek po udarze jak nigdy wskakuje jak sarenka po 15 schodach z śrubokrętem (a zwykle wyjście na dwór to jest już dla niego wyczyn) i ... Nic. Moja mama do Mai: "Majeczko gdzie Ty jesteś?" (głupie pytanie jak pieron). Maja na to "Tu". Dopiero Mateusz chyba po 7 walnięciu w szparę w drzwiach uwolnił Bibisia. A Bibiś z oczami wielkimi jak piłki, siedzi sobie na kibelku z założonymi nogami.  15 minut ją otwieraliśmy! Moja babcia pyta: "Bałaś się?". Maja: "Tak.", Babcia: "A kto Cię uratował?", Maja: "Mamusia!". Także mimo tego, że nie umiałam otworzyć tych drzwi i potrzebowałam do tego chłopa i tak jestem najlepsza. ;D Ale stracha mi napędziła niezłego, bo to jednak nigdy nie wiadomo co to maluchowi strzeli do głowy.  A jakbym była sama to chyba bym dzwoniła na straż pożarną. Kiedy Maja zasnęła na popołudniową drzemkę, otwieram sobie nowiny.pl, a tam artykuł, że w Rydułtowach 5-letni chłopiec wsadził głowę między szczeble w schodach i właśnie straż do wyciągała. Co za dzień... Nie tylko mój brzdąc narozrabiał.